
Agnieszka testuje HOLUX’a GPSport 260 Pro
Do tej pory nigdy nie używałam nawet licznika rowerowego, a co dopiero GPSa. Treningi monitorowałam jedynie z pulsometrem, a trasy rowerowe wyznaczałam na zwykłej mapie. Koledzy uśmiechali się pod nosem kiedy długość trasy podawałam w godzinach, a nie w kilometrach. I to mi wystarczało, do mementu, w którym w moje ręce dostał się HOLUX GPSport 260 Pro. Na początku przeraziła mnie ilość opcji, danych i cyferek… Dłuższą chwilę zajęło mi rozpracowanie samego urządzenia i dołączonego oprogramowania. Okazało się jednak, że wcale nie jest to takie skomplikowane, a ilość informacji to jedynie zaleta. Podczas jazdy GPS podaje: prędkość, czas, dystans, HRM (opcjonalnie), kadencję (również opcjonalnie jeśli dokupimy dodatkowy czujnik). Po treningu wyświetla i zapisuje podsumowane dane. Ciekawą opcją, jak na GPS, jest możliwość zdefiniowania swoich zakresów tętna oraz kadencji, jaką zamierzamy utrzymać podczas treningu. Może więc działać jako połączenie licznika rowerowego i zegarka z pulsometrem.
Bardziej zaciekawiły mnie jednak funkcje samego GPSa. Szczególnie możliwość planowania i zapisywania trasy. Przed wycieczką czy treningiem nanosimy trasę w programie na komputerze, wgrywamy i nie musimy już przejmować się kombinowaniem z mapą. GPS będzie działał jak przewodnik, dodatkowo możemy ustalić nawet 20 własnych punktów orientacyjnych, zbliżać, oddalać i przesuwać ekran z wyświetloną trasą lub uzyskać informacje o aktualnej lokalizacji i punkcie docelowym. Po treningu wszystkie dane wgrywamy do komputera i możemy śledzić cały jego przebieg oraz porównywać z wcześniejszymi wynikami. Każdą trasę można zapisać w programie, później wystarczy tylko wgrać tą, na którą mamy zamiar się wybrać. W samym urządzeniu również mamy bezpośredni dostęp do zapisanych tras. Wszystko jest logicznie i przejrzyście pogrupowane. Dzięki temu mamy uporządkowaną historię tras i treningów. Możemy podsumowywać statystyki z jednego lub wszystkich dni.
Ciekawą opcją jest funkcja krokomierza, który nie tylko liczy kroki, ale również czas, kalorie i dystans. Z urządzenia mogą korzystać także inni członkowie rodziny, którzy uprawiają nordic walking albo po prostu lubią spacerować. Dla mnie HOLUX okazał się bardzo przydatny również na treningach biegowych. Bez problemu mieści się w kieszonce spodenek biegowych i jest stosunkowo lekki. Dzięki niemu poznałam dokładną długość moich tras i mogę prowadzić historię treningów.
Przydatny również kompas, który działa jak kompas magnetyczny. Jest bardzo dokładny, za każdym razem podczas testu wskazywał ten sam kierunek co igła magnetyczna. Dodatkowo wyświetla współrzędne aktualnej lokalizacji.
HOLUX jest prosty w obsłudze i czytelny. Jego wadą jest środkowy przycisk zatwierdzający, który zaprojektowany jest na wzór dżojstika i można się czasem nieźle namęczyć zanim klikniemy w to, w co chcemy kliknąć. Jest to też na pewno kwestia wprawy i obycia.
Mocowanie do kierownicy jest bardzo proste, ale warto pamiętać aby bardzo mocno zacisnąć pasek ściągający przed obcięciem końcówek nożyczkami, ponieważ przy za słabym zamocowaniu monitor będzie się przesuwał, co jest nieco irytujące. Przed treningiem warto sprawdzić czy jest dobrze wsunięty i zabezpieczony aby nie wyśliznął się gdzieś w trakcie jazdy. Bardzo przydatna jest funkcja podświetlania. Jest wodoodporny i może wydawać dźwięki alarmowe. Podczas użytkowania bateria trzyma ok. 20 godzin, podczas częstego podświetlania trochę krócej. Czas ładowania jest jedynie trochę długi – ponad 5 godzin.
Cena HOLUX’a GPSport 260 Pro w Polsce: 400 zł.



