Fotografia sportowa

Przez ostanie kil­ka lat miałem szanse przeżyć nieza­pom­ni­ane przy­gody star­tu­jąc w barwach SPELEO w zawodach Adven­ture Rac­ing w Polsce, Rosji, Szwecji, Francji, Chorwacji czy wresz­cie Abu Dhabi. Wszędzie tam, w dzień i nocy bie­gali, pły­wali motorówka­mi, latali helikoptera­mi goś­cie z aparata­mi, którzy z tru­dem i poświece­niem dorównu­ją­cym nasze­mu utr­walali nasz ból i łzy, radość i uśmiech. Jed­nym z przy­jem­niejszych zajęć po powro­cie do domu było oglą­danie i anal­i­zowanie efek­tów ich pra­cy, tym bardziej, że zan­im zacząłem star­tować w AR sam zaj­mowałem się fotografią, cza­sem pub­liku­jąc zdję­cia z wyjazdów do Amery­ki Połud­niowej czy Nepalu. Dla kogoś kto lubi patrzeć na obraz fotograficzny i wie jak to robić oglą­danie zdjęć Wouter King­ma jest prawdzi­wą ucztą (http://www.wouterkingma.com/). Wielu zaz­droś­ci mu pra­cy, którą wykonu­je, mówiąc, że ten to ma faj­na robotę, ale bard­zo, bard­zo niewielu potrafi robić zdję­cia tak, jak on to robi. Prace Woutera doceni każdy, kto próbował robić zdję­cia sportowe i chci­ał uch­wycić coś więcej niż uśmiech zawod­ników sto­ją­cych na podi­um. Dobór odpowied­nich para­metrów ekspozy­cji, mocy błysku lampy, zaplanowanie kadru zdję­cia, tak aby wszys­tkie jego ele­men­ty stanow­iły har­moni­jną całość, wybór miejs­ca z którego będziemy robić zdję­cie i w końcu ułam­ki sekundy aby naciśnię­cie spus­tu migaw­ki nastąpiło w odpowied­nim momen­cie… Ktoś powie, ze przy­padek, fotograf miał szczęś­cie. Pewnie moż­na zro­bić dobre zdję­cie przez przy­padek, ale dobrego mate­ri­ału z zawodów przez przy­padek już nikt nie zro­bi. A szczęś­cie, jak to w życiu, zawsze się przydaje.

SPRZĘT:

Mówi się, ze to nie aparat robi zdję­cia, tylko fotograf, nie row­er jeździ i wygry­wa, tylko kolarz, etc, etc. Tak się jed­nak złożyło, ze najlep­si fotografowie fotogra­fu­ją najlep­szym sprzętem, a najlep­si kolarze mają najlep­sze i co za tym idzie naj­droższe row­ery. Nie oznacza to, że aby zro­bić dobre zdję­cie sportowe, musimy od razu zaopa­trzyć się w pełno-klatkową lus­trzankę jed­nego z czołowych pro­du­cen­tów. Powin­na być to jed­nak lus­trzan­ka, zapom­ni­jmy o kom­pak­cie, który będzie za wol­ny, nie poradzi sobie w słabych warunk­ach oświ­etle­niowych, nie poz­woli nam na kon­trolę para­metrów ekspozy­cji, a brak wiz­jera prak­ty­cznie uniemożli­wi kadrowanie zdję­cia przy pełnym słońcu. Szy­b­ki i dokład­ny aut­o­fokus – to na pewno będzie atutem, szczegól­nie, przy dłuższych ogniskowych, gdzie mała głębia ostroś­ci wymusza pre­cyzyjne ustaw­ie­nie odległoś­ci. Cza­sa­mi jed­nak warto włączyć funkc­je man­u­al­nego doboru ostroś­ci, np. kiedy w sze­rokim kadrze mamy wiele porusza­ją­cych się obiek­tów i aparat może wybrać niekoniecznie ten, który nas interesuje.

W fotografii sportowej bard­zo częs­to musimy uży­wać krót­kich cza­sów naświ­et­la­nia. 1/250 s może okazać się zbyt długim cza­sem do zam­roże­nia ruchu bie­gacza, który porusza się w bliskiej odległoś­ci. Częs­to okazu­je się, że jest mało światła, czułość 400 ISO czy nawet 800 ISO może nie wystar­czyć. I tu nieste­ty jakość naszych zdjęć zależy od sprzę­tu, którym dys­ponu­je­my. Pojaw­ia­ją się pyta­nia, czy matryca w naszej lus­trzane pozwala nam zro­bić zdję­cie bez widocznych szumów przy wysok­iej czułoś­ci, czy obiek­tyw, którym dys­ponu­je­my jest na tyle jas­ny, że moż­na go otworzyć do wartoś­ci przesłony 2,8 czy 4 a może tylko 5,6? Czyli np. zami­ast czułoś­ci 400 będziemy mieli 1600. Wniosek z tego jest taki, że im mniej światła, im trud­niejsze warun­ki, tym sprzęt, którym dys­ponu­je­my zaczy­na odgry­wać więk­szą role. Ale czy zawsze ruch musi być zam­rożony? Warto poekspery­men­tować z długi­mi cza­sa­mi otwar­cia migaw­ki np. 1/30 s kiedy fotogra­fu­je­my osobę bieg­nącą i uży­cie błysku z lamy razem ze światłem zas­tanym. Da nam to efekt częś­ciowego poruszenia zawod­ni­ka co zwięk­szy dynamikę zdjęcia.

W fotografii sportowej może być przy­dat­ny bard­zo sze­ro­ki zakres ogniskowych, poczy­na­jąc od bard­zo sze­rok­iego kąta, do ogniskowych rzę­du 200–300, a nawet 600 mm w pro­fesjon­al­nej fotografii sportowej. Bard­zo sze­ro­ki kąt może dać ciekawe efek­ty, ale należy uważać na zniek­sz­tałce­nia obrazu jakie pow­sta­ją na brze­gach kadru. Wielkie jajowate głowy nie wszys­tkim muszą się podobać. Bard­zo ważnym para­me­trem obiek­ty­wu jest jego jas­ność. Dzię­ki więk­sze­mu otworowi przesłony może­my w trud­nych warunk­ach oświ­etle­niowych użyć krót­szego cza­su ekspozy­cji i zam­roz­ić ruch zawod­ni­ka, a jed­nocześnie użyć niższych wartoś­ci ISO i uniknąć szumów.

Lam­pa błyskowa może być twór­c­zo wyko­rzys­tana jako uzu­pełnie­nie światła zas­tanego np. do wyz­wole­nia błysku wypeł­ni­a­ją­cy dla obiek­tu oświ­et­lonego od tyłu światłem nat­u­ral­nym. Jeśli tylko może­my, staramy się zdjąć lam­pę z aparatu, aby uniknąć płask­iego, brzy­d­kiego oświ­etle­nia obiek­tu, szczegól­nie, jeśli zna­j­du­je się w bliskiej odległoś­ci. Może­my wtedy użyć kabla z syn­chro­niza­cją TTL, będziemy mieli pomi­ar światła przez obiek­tyw oraz przenosze­nie ustaw­ień z aparatu na lam­pę, a jed­nocześnie uzyskamy boczne światła. Minusem takiego rozwiąza­nia jest to, ze trzy­manie dużej i ciężkiej lus­trzan­ki jed­ną ręką może być trudne, nie mówiąc już o zmi­an­ie para­metrów. Bar­do ciekawym rozwiązaniem może być zdalne sterowanie lam­pą przy pomo­cy foto­celi lub fal radiowych. Foto­cela jest prostym i niedrogim urządze­nie, jej minusem jest to, że aby lam­pa na której jest założona została wyz­wolona, musi być widocz­na dla lampy, którą mamy na apara­cie. Może również gorzej sprawdzać się przy krót­kich cza­sach syn­chro­niza­cji. Zestaw radiowy to już więk­szy wydatek, daje jed­nak zde­cy­dowanie więk­sze możli­woś­ci. Tego typu rozwiąza­nia są możli­we, jeżeli wcześniej wiemy dokład­nie, którędy będą prze­b­ie­gać czy prze­jeżdżać zawod­ni­cy i mamy wybrane miejsce, w którym chce­my ustaw­ić statyw z lam­pa i zaaranżować oświetlenie.

Przy fotografowa­niu porusza­ją­cych się obiek­tów sprzęt odgry­wa nieba­gatel­ną role, ale czy to znaczy ze mamy zupełnie rezyg­nować z prostych i tanich rozwiązań jak niewiel­ki aparat kom­pak­towy czy nawet tele­fon komórkowy? Niekoniecznie. Cza­sa­mi warto zabrać taki aparat na tren­ing w góry lub zawody. Może zdję­cie nie będzie ide­alne, może będzie trochę porus­zone, ale dzię­ki temu poz­namy możli­woś­ci i ograniczenia tego typu sprzę­tu. Możli­we również, ze przy sprzy­ja­ją­cych okolicznoś­ci­ach uda się zro­bić całkiem dobra fotografię, która będzie nieza­pom­ni­aną pamiątką naszej przygody.

Zdję­cie zostało wyko­nane pod­czas zawodów Adven­ture Rac­ing, Abu Dhabi Adven­ture Chal­lenge w 2008 r. Malut­ki aparat kom­pak­towy nie do koń­ca poradz­ił sobie z ruchem zawod­ni­ka, którego syl­wet­ka została delikat­nie porus­zona. Po wyostrze­niu w pro­gramie graficznym moż­na powiedzieć, ze rezul­tat jest zad­owala­ją­cy. Zabranie ciężkiej lus­trzan­ki na 120 km bieg po pusty­mi było­by sza­leńst­wem, a dzię­ki małe­mu kom­pak­towi nieza­pom­ni­ane przeży­cia zostały utr­walone na zdjęciu.

Zdję­cie zostało wyko­nane przy cza­sie 1/30 s, aparat podążał za zawod­nikiem. Spowodowało to porusze­nie tła oraz częś­ciowo ciała bie­gacza. Lam­pa błyskowa odpalona przy pomo­cy radia zam­roz­iła ruch więk­szej cześć syl­wet­ki. Ustaw­ie­nie lampy na staty­wie przed bie­gaczem zami­ast umieszczenia jej na apara­cie poz­woliło na zachowanie plas­ty­cznoś­ci obrazu.

Uzyskany efekt nie jest dziełem grafi­ka kom­put­erowego a jedyne co potrze­bu­je­my aby go osiągnąć to obiek­tyw typu zoom i w miarę dłu­gi (1/30 s i dłuższy) czas naświ­et­la­nia. W momen­cie naciśnię­cia migaw­ki, albo tuż przed zmień ogniskową, efek­ty mogą być interesujące.

Cza­sa­mi warto skupić się na szczególe, nawet jeżeli jest to tylko kawałek taśmy znaczącej trasę, ale za to ciekaw­ie oświetlony.

Więcej zdjęć: http://piotrdymus.blogspot.com/