Gogo biega w Tatrach Słowackich

Autor tek­stu: Mał­gorza­ta Czeczott

Foto: Agniesz­ka Solik

W sobotę byłam na Słowacji. Niezły przeskok ze złotej pol­skiej jesieni w środek tatrza­ńskiej zimy.

Już 27. raz zor­ga­ni­zowano w Słowac­kich Tatra­ch bieg poświę­cony pamię­ci Józe­fa Psot­ki, słowack­iego himalaisty, który zginął na Mt. Evereś­cie w 1984 roku.

Według założeń orga­ni­za­to­ra trasa zawodów miała mieć następu­ją­cy prze­bieg: start ze Śląskiego Domu, w Dolin­ie Wielick­iej i pod­bieg na pol­s­ki Grze­bień (cza­sówka pod górę), potem zejś­cie do Chaty Tery­ho, panowie mieli jeszcze pod­bieg na czas do Czer­wonej Ław­ki, i zejś­cie do Hre­bi­eno­ka, a panie miały udać się z Chaty Tery­ho pros­to do Hre­bi­eno­ka, skąd miała być kole­j­na cza­sówka do Śląskiego Domu.

Memo­ri­ał Psot­ki to zawody, na które wybier­a­ją się głównie skialpiniś­ci – jest to ele­ment przy­go­towań do sezonu star­towego, który zaczy­na się w sty­czniu, a kończy w maju.

Tegorocz­na jesień, która pokaza­ła swo­je zimowe, słoneczne oblicze pod­czas biegu na Kasprowy, tym razem nie była taka łaskawa i pokaza­ła, że góry jesienią mogą być niedostęp­ne dla bie­gaczy. W piątek wiec­zorem samo­cho­dem orga­ni­za­torów wwieziono nas do bazy zawodów — w Śląskim Domu pod Ger­lachem. W sobotę rano za oknem zobaczyliśmy prawdzi­wą zimę: mróz i zaw­ieję śnieżną.

W tych okolicznoś­ci­ach orga­ni­za­torzy postanow­ili zmienić for­mułę biegu – zami­ast cza­sówek był bieg start – meta. Na start do Tatran­skiej Polian­ki zawod­ni­cy zbiegli ze Śląskiego Domu, w którym zlokali­zowana była baza zawodów, asfal­tem, 660 metrów w dół, na rozgrzewkę.

Pier­wszym etapem był pod­bieg zielonym szlakiem w oko­lice Śląskiego Domu – początek po suchym asfal­cie, końcówka w pada­ją­cym śniegu, potem zbieg żół­tym szlakiem do Starego Smokow­ca, znowu z zimy do jesieni. Na dole czekało na nas ciepłe piciu i batoni­ki, po czym pod­bieg trasą zjaz­dową do Hre­bi­eno­ka (kole­jny punkt żywieniowy i początek zimy) i potem powrót do Śląskiego Domu Tatran­ską Magis­tralą. Na mecie śnież­na zaw­ierucha. Razem było koło 16,5 km i ok. 1300 m pod­biegu. Na dole jesień, a na górze zima. Zawody bard­zo ciekawe, aczkol­wiek zupełnie inne niż miały być.

Zajęłam 5 miejsce, za czwartą Justyną Żyszkowską z TKN Tatra Team. Pudło obstaw­iły Słowaczki.

Po zakończe­niu zawodów czekała nas jeszcze wyciecz­ka w dół, jeszcze raz tego dnia drogą do Tatran­skiej Polian­ki, gdzie zostaw­iłyśmy samochód. Tym razem z ple­caka­mi i po ciemku. Kole­j­na tego dnia podróż z zimy do jesieni. Z pada­jącego śniegu i mroźnego wia­tru do zło­tych liści.

Z Polaków star­towali jeszcze skialpiniści:
Seniorzy:
Jakub Przys­taś – 2m
Jacek Żebrac­ki – 4m
Szy­mon Saw­ic­ki – 8m
Weterani:
Alek­sander Jędry­ka – 4m
Michał Malec­ki – 12m
Horskí bež­ci:
Michał Jędry­ka – 8m

fot Agniesz­ka Solik