3MUC Triathlon w Monachium

Dru­gi tri­at­lon w życiu, a pier­wszy na dys­tan­sie olimpi­jskim, nie poszedł już tak łat­wo. Woda nie chci­ała tym razem współpra­cow­ać i trze­ba było nieźle reka­mi machać, aby się do przo­du prze­suwać. Nie tak jak ostat­nim razem w rzece…:). Po paru chwilach grozy zaraz po star­cie, kiedy myślałam, że mnie inni chcą przy­topić, a oku­lar­ki stra­jku­ją, udało mi się jed­nak odzyskać rytm i dokraulować do koń­ca. Row­er poprowad­zony został po ośmiu pęt­lach wokół jezio­ra. Wiało niesamowicie, całe szczęś­cie tylko na jed­nej, 2,2‑kilometrowej prostej. Dru­ga była już z wia­trem. Na bieg wys­tar­towałam na nastej pozy­cji wśród kobi­et. Zmi­any rower/bieg wcale nie poczułam i biegło mi się znakomi­cie. Na pier­wszej z czterech pętli wyprzedz­iłam 4 zawod­nicz­ki, potem jeszcze kil­ka. Na metę dobiegłam na ósmej pozy­cji i pier­wszej w WAK3. Porównu­jąc potem między­cza­sy widać, że po kiep­skim pły­wa­niu i nien­ajlep­szym row­erze, główną robotę wykon­ałam na biegu, uzysku­jąc najlep­szy czas wśród kobi­et. Następ­ny tri­at­lon pewnie dopiero na wios­nę, ale już wiem gdzie spędzę wolne chwile jesienią i zimą – na BASENIE!

Strona zawodów http://www.3muc.com/joomla/

Czas całkow­ity 2:24:56

Pły­wanie 28:31

Row­er 1:17:32

Bieg 38:53

fot. Piotr Kosmala