Cisza i spokój na dwa dni przed startem

Czwartek w L”Argentière-la-Bessée upłynął pod znakiem oczekiwania. W ciszy i spokoju zespół czynił ostatnie przygotowania, sprawdzał sprzęt, spał, jadł i można było odnosić wrażenie, że się nieco nudzi. Żeby nie przeszkadzać, wbiegłem na pobliską górę. Piękne widoki, szczyty przypruszone śniegiem, jęzory lodowca schodzące nisko do następnej doliny. Kto wie, może to właśnie tam zawodnicy pierwszy raz zaatakują wyższe góry.

Jednak sielanka w obozie trwała tylko do 17:00. Podczas oficjalnego otwarcia i prezentacji zawodów ekipy otrzymały opisy etapów i profil trasy. Kolejny raz dotarło do mnie jak trudne będą to zawody. Wiele znajomych twarzy, bardzo wiele naprawdę mocarnych teamów. Z samej Szwecji cztery ekipy, z których właściwie każda może walczyć o miejsce na podium. Nathan Fa”avae i jego Team Seagate jeszcze niecałe dwa tygodnie temu wygrali bardzo mocno obstawione Ordos Adventure Challenge w Chinach. Tu we Francji na pewno celują w kolejne złoto. O podium będą się też starać Francuzi. Nie mniej niż pięć lokalnych ekip zdecydowanie ma potencjał i doświaczenie, dzięki którym mogą osiągnąć bardzo dobre wyniki. Są jeszcze Brytyjczycy, Amerykanie, Szwajcarzy… Są też oczywiście ekipy, o których dużo się nie mówi, a które podczas zawodów niechętnie zostaną w tyle. To w końcu Mistrzostwa Świata!

Profil trasy budzi respekt. Góra za górą. Najwyższy szczyt, krótko po starcie, leży na ponad 3300m npm. Później jeszsze kilka razy trzeba się będzie wspiąć na ponad 2500m. Krytyczny wydaje się darkzone (przymusowy postój z uwagi na ryzyko pokonywania etapu nocą) przed raftingiem. Kto nie zdąży pokonać tego etapu przed wieczorem w niedzielę, będzie tam musiał czekać do poniedziałku rano. To 10 godzin straty, na które najlepsze zespoły raczej nie będą mogły sobie pozwolić.

Zaraz po otrzymaniu opisu trasy zespoły przystąpiły do rozwiązywania łamigłówki logistycznej. Organizatorzy zapowiedzieli bardzo rygorystyczne kary za wszelkie błędy popełnione przez zawodników. Najłatwiej chyba zostać zdyskwalifikowanym za nieprzestrzeganie regulaminu parków narodowych, przez które częściowo będzie prowadzić trasa. Ekspedycyjna forma rajdu (całkowity brak pomocy z zewnątrz) wymusza szczególną uwagę: najpierw podczas pakowania skrzyń na kolejne przepaki a następnie podczas zawodów. Gdzie co zostawić, co gdzie zabrać, żeby było najlżej, najszybciej i zgodnie z regulaminem? Nad tym zagadnieniem doktoryzują się teraz nie tylko nasi zawodnicy. Mapy dostaną dopiero po starcie i to tylko na pierwszą część zawodów. Myślę, że mimo wszystko to ulga dla nawigatorów.Wszyscy mają takie same warunki i nie ma zarywania nocy tuż przed startem analizując najlepsze warianty.

Jutro jeszcze przedstartowa odprawa, parada ekip w miasteczku i krótki prolog – bieg na orientację. Wynik prologu zadecyduje o kolejności zasadniczego startu. W sobotę o 4:00 rano start honorowy na rowerze. Po 2-godzinnej dojazdówce ekipy będą ruszać w 30-sekundowym interwale. Najlepsi z piątkowego prologu wystartują o 6:00, ponad 30 minut przed tymi ostatnimi.

Strona zawodów: http://www.raidinfrance.com/en/

Newsy z trasy będą pojawiać się też na http://www.facebook.com/TRAILteam