Nasi pną się w górę

Pod­czas trze­ciego dnia Mis­tr­zostw Świa­ta zawod­ni­cy SALEWA TRAIL­team przez kil­ka godzin pra­cow­ali wiosła­mi. Po przy­mu­sowym pos­to­ju na noc przed via fer­ratą, w poniedzi­ałek rano pojaw­ili się na star­cie odcin­ka raftin­gowego. Bez dostępu do skrzyń ze sprzętem, moc­no w nocy wymar­zli. Po kilku chwilach instruk­tażu zwodowali raft. Czekało ich 11 km spły­wu, kil­ka rapidów w klasie IV i dwie przenos­ki. Sprawnie pokon­ali ten etap, nadra­bi­a­jąc nieco do ekip, które rozpoczęły go wcześniej. Znaleźli się na 26. miejscu.

W połud­nie ponown­ie zro­biło się bard­zo gorą­co, tem­per­atu­ra dochodz­iła do 28stC. Po krótkim treku łączą­cym dwa etapy wodne szy­bko założyli neo­pre­ny i już na 24. pozy­cji wskoczyli do kajaków. Dłu­go będą wspom­i­nać ten mal­own­iczy 23-kilo­metrowy etap.

Na przepaku lekarz musi­ał opa­trzyć zniszc­zone pię­ty Justyny i Mać­ka. Był więc czas na szy­bkie przy­go­towanie ciepłego posiłku. Na trek wys­zli już na 22. miejs­cu. Nas­tro­je i moc  w nogach dopisy­wały. Bezbłęd­nie naw­igu­jąc, minęli jeszcze jeden zespół i na 21. pozy­cji wyruszyli na 59-kilo­metrowy trud­ny etap rowerowy.

Pod­jazd szutrówką z 800 na 2600m n.p.m. wydawał się nie mieć koń­ca, jed­nak trud rekom­pen­sowała satys­fakc­ja z wyprzedza­nia kole­jnych zespołów. Żałowali, że tego eta­pu nie pokony­wali w ciągu dnia. Gdzieś niemal na szczy­cie prze­jechali długim tunelem w skale. Po niesamow­itym zjeździe na 1200m i kole­jnym pod­jeździe na 1800m zakończyli etap rowerowy na 18 pozy­cji. Na 34-kilo­metrowy trek ruszyli niemal równole­gle z Bry­tyjczyka­mi z zespołu Moun­tain Hard­wear na miejs­cu 16. Ten trud­ny etap jest sza­cow­any na niemal 10 godzin więc nasi będą go kończyć zapewne dopiero przed połud­niem we wtorek.

W czołów­ce wciąż bez zmi­an. Prowadzi Sea­gate, przed Thule i Raid Quechua.

Rajd trwa już 3 dni, do mety w Roque­brune-Cap-Mar­tin jed­nak wciąż daleko.

http://live.raidinfrance.com/live-tracking/