Krkonošský Survival – Bieg Zombie

Piątek godzina 20:38, pojawiamy się w biurze zawodów, za 7 minut odprawa kapitanów. Do startu pozostało ponad godzina i piętnaście minut. Cała konkurencja już od dłuższego czasu analizuje mapy i warianty. Mamy jeszcze ważną decyzję przed sobą do pojęcia jaki sprzęt ze sobą bierzemy.

Do wyboru:
– buty biegowe
– buty biegowe + rakiety śnieżne
– narty biegowe

Mamy z Maćkiem pewne doświadczenie z zeszłego roku, niestety podejmujemy błędną decyzję i wychodzimy na start z przypiętymi do plecaka rakietami śnieżnymi. W trakcie biegu z punktu na punkt przekonujemy się, że teren jest wprost idealny na biegówki, że Czesi każdą boczną leśną drogę mają przygotowaną pod ten sport. Byliśmy załamani, że na tak pięknie przygotowanych trasach nie możemy sobie poszusować na nartkach. Przyjechaliśmy walczyć a nie płakać, więc narzuciliśmy od startu swoje tempo i staraliśmy się utrzymać je do końca.

Trochę może wytłumaczę formułę zawodów. Nazwałbym to nietypowy rogaining. Limit czasowy skrócony do 20 godzin. Punkty wagowe jak w rogainingu lecz dodatkowo bonusowane jeżeli zespół będąc na punkcie wyśle sms’a ze specjalnym kodem znajdującym się na punkcie. Pierwszy zespół który pojawi się na nim dostaje plus 10% wartości punktu. Kolejne zespoły dostają kolejno 8,7,6,5,..,1%, aby utrudnić jeszcze w rywalizację zespoły które pojawią się w 3 minutowym odstępie czasowym dostaną ten sam bonus:). Niektóre z punktów otwarte są w pewnym przedziale czasowym i jeszcze żeby było łatwiej trzy punkty są obowiązkowe. Punktacja od 40 do 300pk za jeden punkt kontrolny.

Prognoza pogody przewiduje mroźną noc, słoneczny zimny dzionek. Najwyżej położony odcinek trasy pokonujemy nad ranem przy skrajnie wiejącym wietrze. Odczuwalna temperatura poniżej -200C. Termometr koło zamkniętego schroniska wskazywał -120C, a był odsłonięty od wiatru. Ja żeby nie zamarznąć owinąłem się cały folią NRC ( na szczęście była jako obowiązkowe wyposażenie). Postronny obserwator mógłby się nas nad ranem przestraszyć i pomyśleć że ma przed sobą karawanę zombie.

Bardzo ciekawe zadania specjalne. Każdy z zawodników mając podany dystans i azymut ma przejść na kolejny punkt, gdzie była karteczka z kolejnymi danymi i tak z 4 razy aż dochodziło się do ostatniego gdzie był drewniany bloczek, który trzeba było przynieść i pokazać organizatorowi. Czas na uporanie się z zadaniem na zespół 15min. Fajne.

Kolejne zadanie specjalne polegało na tym że jeden zawodnik przeciągał się na linie i bloczku na drugą stronę rzeki, do uprzęży miał przywiązaną linę którą popuszczała pozostała część zespołu, jak dotarł na drugą stronę trzeba było przeciągnąć zawodnika z powrotem i odpiąć od zadania. Wszystko na czas.

Zawody godne polecenia, chociaż organizator utrudnił sobie życie punktami bonusowymi.

Nawigacja na dobrych mapach, punkty nie są perfidnie pochowane, chociaż stał na punkcie sam stelaż bez lampionu…

Pełne wyniki: http://orientacni-hra.cz/docs/ks13_vysledky.pdf

Mapa z przebiegami TRAILteamu:

Zdjęcia: Justyna Frączek